Wściekła żaba

RS. Te dwie litery w nazwie modeli Audi oznaczają transformację komfortowych i luksusowych aut w bardzo mocne, sportowe samochody, na widok których wszystkim miłośnikom motoryzacji szybciej zaczynają bić serca. Nawet pozornie nudny kompaktowy SUV z nudą nie ma nic wspólnego. Na Audi RSQ3 Sportback, zwłaszcza w tak krzykliwej konfiguracji, jaką wyróżniał się opisywany egzemplarz, nie sposób nie zwrócić uwagi. Jeśli jakimś cudem nie zauważymy na drodze tego wyjątkowego pojazdu, to na pewno usłyszymy niepodrabialny dźwięk, wydobywający się z 400-konnego, rewelacyjnego i unikatowego silnika…

Nie pamiętam, żebym w którymkolwiek z testowanych dotąd samochodów (nie licząc oczywiście „elektryków”) już po pierwszym dniu musiał udać się na stację benzynową. W RSQ3 Sportback rezerwa zapaliła się raptem kilka godzin od przejęcia go z parku prasowego, choć jego zbiornik paliwa wcale nie należy do najmniejszych (pomieści ok. 60 litrów). Po tradycyjnym sprowadzeniu auta z Warszawy do Łodzi, wszedłem do domu i… zaczęło mnie nosić. Gdzie by tu ruszyć? – Eureka! Przecież nie mogę w nieskończoność odkładać od dawna planowanej wizyty u kolegi pod Piotrkowem – pomyślałem, po czym natychmiast popędziłem do garażu, gdzie czekał na mnie wyjątkowy wóz, o kolorze przywołującym na myśl Kermita z „Muppet Show”. 

Jeśli ktoś lubi wyróżniać się na drodze, to gwarantuję, że nie ma lepszego lakieru niż „Zielony Kyalami”, jaki proponuje Audi do RSQ3. W połączeniu z ogromnymi, 21-calowymi czarnymi felgami (te o dziwo wcale nie wydały mi się przesadnie wielkie) i czarnym grillem efekt jest piorunujący! To chyba jeden z najładniejszych SUV-ów coupe. Jego linia nadwozia i proporcje wydają się doskonałe. Agresywnie narysowany przód auta, z genialnymi reflektorami Matrix LED (ich fantastyczne działanie to osobna historia) powoduje, że innikierowcy bez wahania będą zwalniać nam miejsce na lewym pasie autostrady, czując na sobie oddech zbliżającej się wściekłej żaby.

Podróż za Piotrków – trasą znacznie dłuższą niż podpowiadał to rozsądek – upłynęła tak, jak każda inna za kółkiem RSQ3. Ekscytująco! Podobnych, „pilnych” wycieczek w ciągu kilkudniowego testu zrobiłem sobie więcej, co skutkowało kolejnymi wizytami na stacji… Wracając i kończąc temat spalania paliwa, dodam tylko, że da się utrzymać je na poziomie niższym niż 15 litrów benzyny na 100 kilometrów… Da się, lecz jest to szalenie trudne, bo kryjący się pod maską motor wręcz nalega na wciśnięcie przycisku „RS” na kierownicy i na stanowcze obchodzenie się z pedałem gazu. Wtedy apetyt RSQ3 rośnie w zatrważającym tempie, aczkolwiek trudno się o to gniewać. W zamian otrzymujemy przecież szalone 400 koni mechanicznych, pochodzących z 2,5-litrowej, pięciocylindrowej jednostki. Znany fanom Audi motor (chociażby z RS3, czy TTRS) uchodzi za jedną z najbardziej cenionych i pożądanych konstrukcji. 

Co daje w praktyce? Przyspieszenie do pierwszej setki w 4,5 sekundy. Jeśli wątpimy w dane katalogowe, RSQ3 ma wbudowany stoper, który zmierzy każdy sprint. W najlepszej próbie uzyskałem 4,7 sekundy, więc z pewnością można przyjąć, że na letnich oponach i suchej nawierzchni dałoby się z tego jeszcze co nieco urwać. Ponadto, ten silnik wręcz kocha pracować na wysokich obrotach. Przy osiąganiu coraz wyższych prędkości, absolutnie nie czuć, żeby łapał zadyszkę. Ma ochotę na więcej i więcej, aż do osiągnięcia ograniczonej elektronicznie prędkości maksymalnej (280km/h). Rakieta!

Osiągi osiągami… Jednak nie nimi najbardziej mnie oczarował pięciocylindrowy motor, a nieoszukanym i niewspieranym sztucznie z głośników brzmieniem, które wręcz uzależnia od pokonywania kolejnych kilometrów. Szczerze polecam sprawdzić na własne uszy! Dawno nie miałem takiej frajdy z nasłuchiwania istnej symfonii z wydechu. Być może na co dzień głośny warkot zacząłby męczyć i wtedy wolałbym czerpać radość z wysokiej klasy systemu nagłośnienia (Bang&Olufsen), jednak kilka dni i kilkaset przemierzonych kilometrów to za mało, by mieć go dość. 

Żeby nie było jednak zbyt kolorowo, to Audi RSQ3 wcale nie jest jednym z samochodów, o posiadaniu którego zacząłem marzyć. Rozczarowało mnie jedną rzeczą, której mogłem się spodziewać, choć łudziłem się, że tak nie będzie. Mowa o tym, za co krytykuję każde spalinowe Audi najnowszej generacji: irytująca, nieakceptowalna zwłoka układu napędowego na mocne wciśnięcie gazu. Ta tzw. turbodziura jest zdecydowanie zbyt wielka! O ile w cywilnych samochodach konstruowanych w Ingolstadt zdążyłem się z nią oswoić, tak od rasowego RS-a oczekiwałem jej wyeliminowania. Powiem więcej, zwłaszcza w kilkusetkonnych autach inżynierowie powinni pochylić się nad tym problemem. Imponujący zapas mocy nie zawsze przekłada się na sprawną i pewną jazdę, bo np. nagła, dynamiczna próba zmiany pasa ruchu w istocie trwa za długo, przynosząc opóźnione szarpnięcie. Usłyszałem od znajomego, który pasjonuje się tuningiem, że są warsztaty, w których bez problemu można się pozbyć tej przykrej dolegliwości, jak i podnieść moc samochodu nawet do – uwaga – 700KM! Trudno mi to sobie nawet wyobrazić. Tak samo jak trudno myśleć, żeby potencjalny klient Audi zaraz po odbiorze z salonu auta, wartego przy bogatej konfiguracji nawet ponad 400 tysięcy złotych (cennik startuje od niecałych 280 tysięcy), gnał do nieautoryzowanego serwisu w celu poprawiania tego, czego ma prawo oczekiwać od producenta.

Z bardziej przyziemnych kwestii, w Audi należy – jak zwykle – pochwalić jakość i ergonomię wykończenia wnętrza. Kolejny raz zakochałem się w sportowej, spłaszczonej od dołu kierownicy, pokrytej Alcantarą, którą najchętniej bym odkręcił i przełożył do swojego auta. Tak samo zrobiłbym z bajecznie wygodnymi, ale także świetnie trzymającymi ciało w zakrętach fotelami. Minusem okazała się ilość miejsca na tylnej kanapie. Testowana ostatnio Cupra Formentor – choć krótsza o kilka centymetrów – miała bardziej przestronne wnętrze. Bagażnik? Pojemny (530 litrów) i ustawny. System multimedialny działał intuicyjnie, a dotykowy wyświetlacz jest tym z najwyższej półki.

Długo zastanawiałem się do kogo kierowany jest niezwykle agresywny SUV z czterema pierścieniami na masce. Odpowiedź może być prostsza niż się wydaje. Samo Audi Q3 kojarzy się z kobiecym autem. Modnym, uniwersalnym – wygodnym w mieście, jak i poza nim – z pożądanej półki premium. Myślę, że w wyjątkowej wersji RS jawi się jako jeden z ciekawszych kandydatów na… auto dla żony, które każdy mąż w wolnej chwili z wielką chęcią będzie podbierał. Szukając byle powodu, żeby tylko ujarzmić drzemiące pod maską pięciocylindrowe serce. Rodzinny układ idealny – wszyscy powinni być szczęśliwi. Oczywiście, jeśli pozwoli na to budżet i będziemy w stanie przymknąć oko na tę parszywą turbodziurę…

Następny

Kontakt

Napisz do mnie